czwartek, 5 grudnia 2013

Marek Karp-wspomnienie

Marek Karp – wspomnienie. W. Gadowski, A. Komorowski

 
 
 
 
 
 
2 głosujących

Fragment płyty nagrobnej Marka Karpia
“Jadący prawym pasem szosy tir z białoruską rejestracją nagle zjechał na lewy pas i uderzył w stojącego na poboczu opla. Ten popchnięty przez tir wpadł pod nadjeżdżający z przeciwnej strony polski paszowóz. Samochód został zmiażdżony. (…) Śledztwo w sprawie wypadku policja przeprowadziła wyjątkowo niechlujnie. Już po trwającym niespełna godzinę wstępnym przesłuchaniu zwolniony został białoruski kierowca Siergiej Zhuk – sprawca tego wypadku.Natychmiast zniknął, ksero jego dokumentów sporządzone przez policję okazało się mało czytelne. Kiedy pod białoruski adres kierowcy dotarli polscy śledczy, okazało się, że już tam nie mieszka. Nie ustalono późniejszego miejsca jego pobytu. W białoruskiej firmie Rising, dla której pracował, poinformowano, że został zwolniony tuż po wypadku. Białoruskiego kierowcy nigdy więcej nie udało się przesłuchać” /wpolityce.pl /
W Krakowskim Klubie Kamieniołom Marka Karpa wspominali Witold Gadowski i Andrzej Komorowski.
Marek Karp, ur. 2 lipca 1952r., zm. 12 września 2004r.
Potomek szlacheckiego rodu, wywodzącego się z dawnych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego (1975-1980), praca magisterska pt.: „Świadomość więzi ogólnopaństwowych i regionalnych w średniowiecznych mitach początków Polski”. Z zamiłowania – historyk sztuki i architektury. W latach 80-tych publikował w drugim obiegu prace poświęcone historii Europy Wschodniej, współtworzył i redagował podziemną „Res Publikę”, uczestniczył w niezależnym konwersatorium „Polska w Europie”. Od 1986-1990 kierował Biblioteką Główną ASP w Warszawie. Był także wykładowcą historii sztuki na tej uczelni; 1989-1991 pracował naukowo w Katedrze Bałtystyki Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizował się w historii Litwy. Pod koniec lat 80-tych i na początku lat 90-tych czynnie wspierał ruch niepodległościowy Sajudis. W kluczowych momentach wydarzeń na Litwie pośredniczył między rządem Tadeusza Mazowieckiego a przywódcami Sajudisu.
Pomysłodawca i wieloletni dyrektor rządowego Ośrodka Studiów Wschodnich, powołanego pod koniec 1990 roku przez premiera Tadeusza Mazowieckiego. Orędownik partnerskiego dialogu z państwami powstałymi po rozwiązaniu Związku Sowieckiego. Zmarł 12 września 2004 roku w trakcie leczenia po wypadku samochodowym, do którego doszło miesiąc wcześniej pod Białą Podlaską.
Uhonorowany przez władze Litwy Orderem Wielkiego Księcia Giedymina. Laureat Nagrody im. Aleksandra Gieysztora, przyznawanej przez redakcję „Przeglądu Wschodniego”, oraz pośmiertnie – Nagrody im. Jerzego Giedroycia (wraz z Ośrodkiem Studiów Wschodnich). Także pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi na rzecz rozwoju współpracy między narodami Europy Środkowo-Wschodniej.

Jerzy Robert Nowak: Czerwone dynastie-Familia Kraśków

2 comments on “Jerzy Robert Nowak: ☭ Czerwone dynastie: Familia Kraśków ☚◙◙◙◙ polecam

  1. WSTĘP
    Tak zmieniać, aby nic nie zmienić! to było faktycznie główną zasadą „przemian” realizowanych po 1989 roku, „przemian”, które okazały się tak wielkim oszustwem wobec Narodu. Gdy trzon władzy politycznej, gospodarczej i medialnej przetrwał nadal w rękach tych samych spowinowaconych ze sobą koterii i rodzin, częściowo tylko przefarbowanych na odcienie liberalno-lewicowe. Jesteśmy nadal ściśle oplecieni pajęczyną po-PRL-owskich układów i powiązań. Najbardziej nawet skompromitowani, przyłapani na złodziejstwie czy działaniach agenturalnych spadają na cztery nogi. Zawsze znajdą obrońców i protektorów. W dzisiejszej Polsce źle jest tylko, gdy się jest uczciwym, odważnym, niepokornym… Tak zabija się ostatnie nadzieje i popycha Polskę na drogę ku katastrofie, ku drugiej Argentynie. Jeśli tego jak najszybciej radykalnie, gwałtownie nie zmienimy, Polska ostatecznie upadnie. Nie ma bowiem miejsca na tej ziemi dla narodów bezbronnych, zakompleksionych, dających się wciąż oszukiwać, pozbawionych instynktu samozachowawczego i poczucia godności.
    Chciałbym, by ten tomik wstrząsnął sumieniami, by pokazał jak bardzo pozorowane i oszukańcze były tak szumnie deklarowane przemiany po 1989 roku. Chciałbym pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą”), to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu. Wielka część z nich to ludzie, których ojcowie zaprawiali się do zdrady narodu przez dziesięciolecia, tak jak ojciec marszałka Sejmu M. Borowskiego czy ojciec „nadprezydenta” A. Michnika, już w czasach międzywojennych. To ludzie, którym zabrakło w domu jakiegokolwiek wychowania w ideach drogich przeważającej części Narodu, wśród którego żyją, od wiary do patriotyzmu i poczucia dziedziczenia narodowej historii.
    Stąd te pytania, które stawiam wielokrotnie na łamach tego tomiku, zastanawiając się, jak miał się uczyć patriotyzmu np. Jerzy Wiatr (od ojca-agenta gestapo), Cimoszewicz (od ojca oficera stalinowskiej informacji) czy Dawid Warszawski (od ojca – agenta NKWD. Porównuję drogi licznych wpływowych ludzi i ich rodziców czy całych familii, zastanawiając się nad wyniesionymi przez nich z domów rodzinnych przesłaniami, które spaczyły ich wychowanie. Znać rodowody, to wiele zrozumieć. Na przykład zrozumieć lewicową tendencyjność Moniki Olejnik, córki pułkownika MSW, czy uprzedzenia do Kościoła katolickiego ze strony wychowanego w ateistycznym środowisku Jerzego Owsiaka, syna wysoko postawionego partyjnego milicjanta.
    W tomiku tym pragnę pokazać rozmiary opanowania władzy w Polsce przez synów, zięciów czy bratanków PRL-owskich bonzów. Pokazać, w jak wielkim stopniu mamy dziedziczenie „pseudoelit”. Jak dawne rządzące siły PRL-owskie „elity władzy” zostały zastąpione przez ich dzieci. I pokazać, jak ci dziedzice władzy ukształtowali „próżniaczą klasę polityczną”, opartą na ograniczonym tylko do nich, do ich układów systemie awansów i karier. Ludzie spoza układów, z tzw. terenu, mają mikroskopijne wręcz szansę przebicia się wyżej, choćby byli najbardziej utalentowani. Mogą tylko kołatać do zamkniętych drzwi, snuć się sfrustrowani po kolejnych urzędach pracy w nikczemnym świecie protekcji i układów. Bez przesady można powiedzieć, że dzisiaj szansę awansu jakiegokolwiek awansu społecznego człowieka z „prowincji”, a tym bardziej z ubogiej rodziny, są dużo gorsze niż kiedykolwiek przedtem w ciągu ostatnich stu lat polskiej historii. Obserwowałem ze smutkiem losy jakże wielu młodych utalentowanych absolwentów „z terenu”, skazanych na rozpaczliwe poszukiwanie jakiejkolwiek pracy, nieraz latami. Bo wszystko jest zarezerwowane dla „elitki” z „warszawki” czy „krakówka”. Bo taki np. młody Paweł Wujec, syn prominentnego działacza Unii Wolności Henryka Wujca i działaczki tejże Unii Ludmiły Wujec już jako bardzo młody człowiek, w początkach swoich studiów musiał zdobyć pracę dziennikarską w „Gazecie Wyborczej”. – Bo ja cały jestem mamy, jej telefon otwiera mi drzwi – jak śpiewano w piosence dawnego STS-u. A Ludmiła Wujec była uważaną za najbardziej wpływową działaczkę Unii Wolności!
     
     
     
     
     
     
    5 głosujących
  2. Całkiem nie tak dawno redakcja tygodnika “Nasza Polska” bardzo szeroko opisała na dwie pełne strony rodowitość Krasków: dziadka, ojca i syna. Artykuł poparty był fotograficznymi dokumentami. Zachęcam i zapraszam do lektury o Kraśkach.
    To jeden jedyny tygodnik co czytam nieprzerwanie od pierwszego wydania do dziś. Nawet zostałem zaproszony do Redakcji jako stały, wierny czytelnik i zostałem obdarowany. Oczywiście sam też coś zrobiłem aby rozpowszechnić tygodnik. Niema nic za darmo.
    W przyrodzie nic nie ginie i nic z niczego nie powstaje, a ktoś jak daje nie za darmo.
     
     
     
     
     
     
    1 głosujący

SG.Braun i Coryllus-Stan wojenny. Historia czy najbliższa przyszłość?

Błonie: G.Braun i Coryllus – STAN WOJENNY. HISTORIA CZY NAJBLIŻSZA PRZYSZŁOŚĆ? Zaproszenie

 
 
 
 
 
 
4 głosujących

Krótka seria032. rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego2013-12-11.Komitet Prawo i Sprawiedliwość w Błoniu wraz ze Stowarzyszeniem Błonie – Leszno Dobro Wspólne zapraszają na spotkanie
STAN WOJENNY - HISTORIA CZY NAJBLIŻSZA PRZYSZŁOŚĆ?

Krótka seria
fot: pisblonie.pl
fot: pisblonie.pl
w imieniu kolegów i koleżanek z Błonia, zaprasza
Anna Wieszczycka
============================================
.

wtorek, 3 grudnia 2013

Jan Twardowski-Mistrz poezji religijnej

JAN TWARDOWSKI


Wiersz jest poszukiwaniem słowa, a modlitwa nie szuka słów.
Według mnie wiersze powiększają stan duchowego posiadania,
dają przeżycie, wzruszenie, które pomaga w modlitwie.
Święty Jan od Krzyża, gdy nie znajdował słów, by wyrazić
Bożą tajemnicę, posługiwał się poezją, bo ona jest bliższa tajemnicy niż pojęcia.
/Fragment rozmowy z Mariolą Orzepowską, 5 kwietnia 1993r./


Mawiano o nim-"poeta uśmiechniętego Chrystusa", "doktor świętej ornitologii", "poeta świętego luzu". Zawsze skromny i zdystansowany do siebie. Poprzez swoją poezję, prostą i szczerą, uczył nas patrzeć na świat, rozumieć go i nawet w najmniejszych rzeczach dostrzegać wielkość Boga.



Źródło: "Wielcy Polacy- Jan Twardowski-Mistrz poezji religijnej.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Komunikacja werbalna

Komunikacja werbalna – 48/2013 (127)

 
 
 
 
 
 
3 głosujących

MTodd_image004Szanowni Państwo!
     Są cztery sposoby przekazywania informacji. Podstawowy  pierwszy sposób, to mówienie proste o rzeczach oczywistych, czyli „łopatologia”, stosowana najchętniej w masmediach. Im społeczeństwo ciemniejsze, tym przekaz musi być jaśniejszy. Tu banalne oczywistości urastają do roli prawd objawionych.
     Drugi sposób to mówienie o sprawach skomplikowanych w skomplikowany sposób.
Ta metoda przeznaczona jest dla hermetycznych gron specjalistów, gdzie już samo opanowanie słownictwa wymaga nie lada wysiłku.
     Trzeci sposób narracji (modne słowo!), to mówienie prosto o sprawach skomplikowanych. Przeznaczony jest dla ludzi inteligentnych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś nowego, bez konieczności dogłębnego studiowania tematu. Taki dar przekazu ma kilku publicystów nie zapraszanych oczywiście  do mediów „głównego nurtu”.
      Najważniejszy jest jednak sposób czwarty, czyli mówienie o sprawach prostych w sposób wyszukanie skomplikowany. Prekursorami tego sposobu są „artyści ambitni” cierpiący na słowotok. Nie każdy potrafi mówić długo, zawile i nie na temat. Nic zatem dziwnego, że potrafią to ludzie szczególnie w tym kierunku uzdolnieni, zwłaszcza kłamcy wszelkiej maści. Prawdę daje się na ogół wyłożyć jasno, kłamstwo wymaga zagmatwania. Trzeba niekiedy nawet powoływać do tego specjalną komisję wypatrującą pancerną brzozę w marnym Lasku.
MTodd_image002     Pozdrawiam – i do następnej soboty!
  
Małgorzata Todd  
Todd-clip_image004

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Wywiad       

Występują: Dziennikarz i Ekspert.  

Dziennikarz  Jako ekspert, musi pani jednak przyznać, że odchodzący minister finansów jest postacią nietuzinkową, tak? A zatem można by zapytać, dlaczego premier pozbywa się takiego wybitnego fachowca, tak?
Ekspert – Może…
Dziennikarz  Wiem, co pani chce powiedzieć, ale przyzna pani, że te zarzuty przeciw niemu są natury politycznej, nie merytorycznej, tak? Musieliśmy się zadłużyć, żeby dogonić Europę, tak?
Ekspert  No…
Dziennikarz  Widzę, że się pani ze mną zgadza, tak? A więc przejdźmy do następnej kwestii, tak? Nowy minister jest młody, tak? Ma doświadczenie bankowe, podobnie jak pani prezydent Warszawy, tak? Umie współpracować z dużymi korporacjami, tak?
Ekspert  Tylko…
Dziennikarz  Nie tylko bank, w którym pracował, ale i inne zachodnie banki będą nam sprzyjały, tak? Będziemy mogli prawdopodobnie zaciągnąć następne kredyty, tak?
Ekspert  Ale czy..
Dziennikarz  Cieszę się, że się pani ze mną zgadza, tak? Miło jest rozmawiać z ekspertem opozycji, który ma takie pozytywne zdanie o poczynaniach naszego rządu, tak? Dziękuję za rozmowę, tak?
Ekspert  Tak.    
KURTYNA

Prawda-towar deficytowy.

W chwili kiedy w Polsce prawda jest towarem deficytowym należy znowu uważnie i z pewnym dystansem przypatrywać się tej "politycznej poprawności". Oprócz politycznej poprawności istnieje jeszcze w duchu polskim poprawność religijna-usuwana przez media i polityków na margines. My Polacy potrafimy się obudzić przeważnie po czasie, własną bezmyślnością przegrywamy sami ze sobą. Potrafimy się śmiać z PIS-u, Kaczyńskiego, TV Trwam czy Radia Maryja nie zauważając wad po drugiej stronie. Warto zwrócić uwagę na takie nazwiska jak Bauman-(nie wiem czy dobrze napisałem to nazwisko)-człowiek uwikłany w komunistyczną przeszłość. Wydawać by się mogło, że tacy ludzie nie powinni być tolerowani.
Degustują mnie bardzo felietony niejakiego Waldemara Kuczyńskiego. Przesiąknięte antypatią do prawicy a niekiedy nawet do Polski-nie warto tego czytać
Najgorszą chyba jednak politykę prowadzi Gazeta Wyborcza. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że Gazeta Wyborcza przejęła rolę Trybuny Ludu.
Pamiętam jak w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku mój Dziadek słuchał Radia Wolna Europa, po cichu w wielkiej tajemnicy aby dowiedzieć się czegoś wiarygodnego.

Chwilami czuję się wyśmiewany bo słucham Radia Maryja-nie wstydzę się tego, szkoda mi jednak tych ludzi, dla których jest to zabawne. Z perspektywy czasu należy stwierdzić, że Radio Maryja przejęło schedę po Radiu Wolna Europa-w kontekście Polski.